modlitwa
Sport

Wiara na boisku

279

W dzisiejszych czasach mało osób ukazuje swoją przynależność do Chrystusa. Nie powinniśmy tak łatwo wyrzekać się naszej wiary. Boisko jest takim miejscem, gdzie w emocjach można powiedzieć wszystko, przyjaciel staje się rywalem, wynik jest często ważniejszy niż dobra zabawa. Jednak są tacy sportowcy, którzy mimo rywalizacji na wysokim poziomie, przy tysiącach, a czasem nawet milionach osób okazują swoją wiarę w Boga.

Pierwszy kraj jaki kojarzy mi się z futbolem jest Brazylia. Tam stadiony traktowane są jak świątynie, a w piłkę nożną gra prawie każdy młodzieniec. Do wiary Rzymskokatolickiej przyznaje się w tym kraju statystycznie 63% mieszkańców. Mogliśmy to zobaczyć na żywo, czy w transmisjach telewizyjnych ze Światowych Dni Młodzieży w Rio de Janeiro w 2013 roku, jak wielki tłum ludzi spotkał się z Papieżem Franciszkiem na Copa Cabanie. W Brazylii modlitwa jest ważnym elementem w sporcie. Często podczas transmisji możemy ujrzeć jak piłkarze klęczą i ze wzrokiem zwróconym ku Niebu rozmawiają z Bogiem np. podczas rzutów karnych, czy już po meczu. Zdarzają się także, jak ja to nazywam „cieszynki”, z elementami naszej wiary, czyli np. znak krzyża, palce wzniesione ku Niebu oraz inne, które autor trzyma w sercu.

Pierwszym piłkarzem, którym chciałbym się zająć jest Ricardo Kaka. Ten brazylijski piłkarz swój najlepszy okres kariery ma już za sobą, teraz gra w Sao Paulo, w klubie, w którym się wychował. Ma wiele tytułów drużynowych i indywidualnych osiągniętych w największym stopniu podczas gry we włoskim AC Milan. W 2007 roku otrzykakamał Złotą Piłkę dla najlepszego piłkarza świata. Jest także Mistrzem Świata z 2002 roku oraz triumfatorem Ligi Mistrzów z 2007 roku. Obrazek po tym meczu zostanie mi w głowie na długo. Tuż po wygranym meczu finałowym z FC Liverpool 2:1 po dwóch bramkach napastnika Milanu Filippo Inzagiego . Wszyscy gracze włoskiej drużyny cieszyli się. Ricardo Kaka zdjął meczową koszulkę i pod spodem miał drugą z napisem „I belong to Jesus”(„Przynależę do Jezusa”). Widać było, że się modlił. Sam na sam rozmawiał z Bogiem, zapewne dziękował mu za to co osiągnął, ale o czym rozmawiali to wiedzą tylko Oni. Patrząc na ten obrazek przychodzi mi do głowy fragment Drugiego Listu do Tymoteusza: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem.” (2 Tm 4,7) Kaka okazuje swoją wiarę podczas wywiadów czy na boisku. Nie jest graczem, o którym jest głośno w mediach, bo ten temat słabo się sprzedaje, ale może być On autorytetem dla wielu młodych piłkarzy. Jeżeli chcecie przeczytać kilka wypowiedzi na temat Ricardo Kaki na temat Jego wiary to polecam artykuł, który znajduje się pod tym linkiem: http://wzrostwiary.blogspot.com/2014/03/kaka-jestem-zwyciezca-bo-jezus-zyje-w.html
luiz  Kolejnym Brazylijczykiem, przy którym warto się zatrzymać jest David Luiz. Obecnie obrońca francuskiego PSG także swoją wiarę ukazuje na wielu stadionach świata. Jest może mniej utytułowany od swojego starszego kolegi, ale także po finałowym meczy Ligi Mistrzów w 2012 roku, w którym Chelsea Londyn, gdzie grał pokonała wtedy Bayern Monachium po rzutach karnych. Tuż po rozdaniu pucharu i medali na boisku uklęknął David Luiz w koszulce „I belong to God” . Patrząc na te zdjęcie możemy połączyć je ze fragmentem Pierwszego Listu do Tymoteusza: „Chcę więc, by mężczyźni modlili się na każdym miejscu, podnosząc ręce czyste, bez gniewu i sporu.” (1Tm 2,8). W wielu wywiadach łączył swoje sukcesy z Bogiem. Umie zaznaczyć ważność Chrystusa w życiu. Takiej odpowiedzi udzielił w jednym z wywiadów: „Moluiz1ja wiara w Jezusa daje mi siłę, by wychodzić wciąż na boisko i dawać z siebie wszystko. Chcę jednak również inspirować innych. Do tego zachęca mnie Bóg. Dla mnie prawdziwe życie jest w relacji z Jezusem Chrystusem. Wierzę, że wszystko w życiu należy do Boga. On ma jasny plan dla nas, jeśli za Nim idziemy” . To jest tylko jedna z wielu jego wypowiedzi w takim stylu. Umiał także znaleźć czas na modlitwę po przegranym meczu reprezentacji Brazylii z Niemcami aż 1:7 w półfinale ostatnich Mistrzostw Świata . Mimo płaczu i smutku umiał spotkać się z Chrystusem. Wiem jakie to trudne w złości umieć podziękować Bogu. On to robi i daje siłę innym, swoim gestem i słowem, że można i warto, widząc ile już w życiu osiągnął.

Wróćmy z odległej Brazylii na nasze podwórko, czyli do Archidiecezji Warszawskiej i zatrzymajmy się przy Robercie Lewandowskim. Ten obecnie najlepszy polski napastnik swoje pierwsze kroki na boiskach stawiał w Lesznie oraz w warszawskich klubach Varsovii, Delcie oraz Legii. Od 2006 do 2008 roku grał na tych samych obiektach, gdzie mamy na początku czerwca Parafiadę Archidiecezji Warszawskiej. W Zniczu Pruszków stawiał pierwsze kroki w seniorskiej piłce. Dzięki ciężkiej pracy i umiejętnością znajduje się teraz w jednej z najlepszych drużyn na świecie, czyli Bayernie Monachium. Robert Lewandowski także pokazuje, jak ważna w życiu jest wiara. Podczas meczu Bundesligi pierwszego listopada, czyli lewyw Dzień Wszystkich Świętych odbył się mecz bliski jego sercu, ponieważ grał przeciw kolegom z drużyny Borussii, gdzie odnosił sukcesy przez ostatnie cztery lata. Podczas meczu zdobył bramkę na 1:1 i uniósł palce wskazujące ku Niebu. W pomeczowych wywiadach Lewandowski powiedział, że dedykuje tę bramkę zmarłemu kilkanaście lat temu Tacie. Data i drużyna przeciw jakiej grał była szczególna. Tego dnia większość Polaków była na grobach, polska Ekstraklasa nie grała, jednak Bundesliga i zawód piłkarza ma swoje prawa i ten dzień spędził na boisku w Monachium. Jednak umiał podkreślić co znaczy data 1 listopada dla niego.

Można by było jeszcze wymieniać wielu piłkarzy, dla których rozmowa, jak to mówi Diego Maradona „z Brodatym” jest bardzo ważna. Oni pokazują co to znaczy wierzyć w Boga i pokazują fanom, że mogą robić to samo tylko gesty nie są ważne. Wielu jest takich co nosi swą wiarę głęboko w sobie. Dziś już mało osób nosi medaliki czy krzyżyki na szyi. To jest mały element, a pokazuje naszą przynależność do Boga. Musimy pamiętać, aby nie robić tego na pokaz, lecz że czy to gest czy słowo musi być przez nas rozumiane. Boisko może być nie tylko miejscem rozrywki, dla tych najlepszych pracą, ale także możemy dbać o naszą bliskość z Bogiem. Dla Niego porażką nie jest kiepski wynik ale grzech, ale tylko jeśli chcemy możemy odnieść jeszcze większe zwycięstwo, niż jeden wygrany mecz.

Czytania na każdy dzień (Rok B, I)

Oznacz swoją wspólnotę na mapie Archidiecezji Warszawskiej